Allegro myli fakturę z charakterem zakupu. JDG to nie automatycznie „zakup niekonsumencki”

Marek Szydełko
29.04.2026

Allegro w odpowiedziach do klientów prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą potrafi używać wygodnej formuły: „jest to zakup niekonsumencki”. Problem w tym, że takie stwierdzenie nie może wynikać automatycznie z faktury wystawionej na firmę, podania NIP-u czy użycia konta firmowego.

W przypadku osoby prowadzącej JDG kluczowe jest zupełnie inne pytanie: czy konkretny zakup miał dla tej osoby charakter zawodowy.

I właśnie tego w takich odpowiedziach często brakuje: konkretnego uzasadnienia.

Przykładowa odpowiedź platformy brzmi:

„Przykro mi, że adapter nie spełnił oczekiwań. Przepraszam za błąd poprzedniego konsultanta. Jest to zakup niekonsumencki, dlatego czas na wydanie decyzji reklamacyjnej nie jest ustawowo określony. Decyzja powinna jednak zostać wydana bezzwłocznie”.

Na pierwszy rzut oka wygląda to jak zwykła, techniczna odpowiedź konsultanta. W rzeczywistości jest to bardzo poważna kwalifikacja prawna, z której Allegro wyprowadza konkretny skutek dla klienta. Platforma nie tylko stwierdza, że zakup nie ma charakteru konsumenckiego, ale od razu używa tego stwierdzenia do osłabienia pozycji reklamującego. Skoro zakup rzekomo jest „niekonsumencki”, to — według tej narracji — nie obowiązuje ustawowy termin odpowiedzi na reklamację.

Tylko że najważniejsze pytanie brzmi: na jakiej podstawie Allegro to ustaliło?

Sama faktura na jednoosobową działalność gospodarczą nie przesądza, że zakup jest niekonsumencki. Sam NIP na fakturze nie przesądza, że zakup ma charakter zawodowy. Sam fakt, że kupującym jest przedsiębiorca, nie oznacza jeszcze, że można mu automatycznie odmówić ochrony przewidzianej dla przedsiębiorcy na prawach konsumenta.

To nie jest drobiazg językowy. To istota całego problemu.

Przedsiębiorca z JDG nie jest zawsze traktowany jak duża firma dokonująca profesjonalnego zakupu w ścisłym zakresie swojej działalności. Przepisy przewidują szczególną ochronę dla osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą, jeżeli zawierana umowa nie ma dla nich charakteru zawodowego.

Mówiąc prościej: zakup może być dokonany „na firmę”, a mimo to nie musi być zakupem zawodowym.

Dlatego „zakup na JDG” i „zakup niekonsumencki” nie są synonimami.

„Faktura na firmę” i „brak ochrony konsumenckiej” też nie są synonimami.

„Przedsiębiorca” i „profesjonalny zakup zawodowy” również nie są synonimami.

Jeżeli fotograf kupuje obiektyw, grafik kupuje profesjonalny tablet graficzny, mechanik samochodowy kupuje tester diagnostyczny, a sklep internetowy kupuje towar do dalszej odsprzedaży, można rozważać zawodowy charakter zakupu. W takich przypadkach istnieje czytelny związek między przedmiotem zakupu a specjalistycznym profilem działalności.

Ale jeżeli przedsiębiorca prowadzący JDG kupuje adapter, kabel, regał, ekspres, krzesło, router, lampkę, torbę, drukarkę czy inny zwykły przedmiot pomocniczy, nie można automatycznie twierdzić, że zakup ma charakter zawodowy tylko dlatego, że pojawiła się faktura.

Trzeba jeszcze wyjaśnić, dlaczego dana rzecz miałaby być związana z zawodowym profilem tej konkretnej działalności.

Tego w cytowanej odpowiedzi nie ma.

Jest gotowa etykieta: „zakup niekonsumencki”. Nie ma analizy. Nie ma odniesienia do profilu działalności. Nie ma porównania przedmiotu zakupu z faktycznym lub ujawnionym zakresem działalności kupującego. Nie ma wyjaśnienia, dlaczego akurat adapter miałby być zakupem zawodowym dla tej konkretnej JDG. Nie ma wskazania, jaki element działalności kupującego miałby odbierać mu ochronę.

Nie chodzi o to, że adapter nigdy nie może mieć charakteru zawodowego. Chodzi o to, że jeśli Allegro tak twierdzi, powinno pokazać, z czego taki wniosek wynika.

Tymczasem jest tylko formułka.

A formułka to za mało.

Problem jest tym poważniejszy, że Allegro nie używa tej formułki wyłącznie jako neutralnego opisu sytuacji. Platforma buduje na niej dalszy wniosek: skoro zakup jest „niekonsumencki”, to czas na udzielenie odpowiedzi na reklamację nie jest ustawowo określony.

To bardzo wygodne dla sprzedawcy i dla platformy. Najpierw nazywamy zakup niekonsumenckim. Potem na tej podstawie informujemy klienta, że nie może powoływać się na ustawowy termin odpowiedzi na reklamację. W efekcie klient ma czekać, bo rzekomo nie działa ochrona, która w rzeczywistości może mu przysługiwać.

Tak nie powinno wyglądać rozpatrywanie reklamacji.

Jeżeli Allegro twierdzi, że zakup miał charakter niekonsumencki i na tej podstawie odmawia klientowi stosowania ustawowego terminu reklamacyjnego, powinno tę ocenę konkretnie uzasadnić. Nie wystarczy powołać się na fakturę, NIP albo sam fakt prowadzenia JDG. Trzeba wyjaśnić, dlaczego konkretny zakup miał charakter zawodowy dla konkretnej działalności.

Tymczasem klient dostaje coś zupełnie innego: krótkie stwierdzenie bez uzasadnienia.

To wygląda jak odwrócenie ciężaru wyjaśnienia. Zamiast wyjaśnić podstawę swojej oceny, Allegro zachowuje się tak, jakby samo użycie słowa „niekonsumencki” kończyło sprawę. Nie kończy. Duża platforma sprzedażowa nie może zastępować przepisów automatycznym szablonem.

Jeżeli z kwalifikacji „zakup niekonsumencki” Allegro wywodzi wobec klienta negatywne skutki — na przykład twierdzenie, że nie obowiązuje ustawowy termin odpowiedzi na reklamację — to powinna tę kwalifikację konkretnie uzasadnić. Nie wystarczy powiedzieć: „tak jest”. Trzeba pokazać: dlaczego tak jest.

Przepisy dotyczące przedsiębiorcy na prawach konsumenta nie powstały po to, aby działały tylko wtedy, gdy platforma łaskawie o nich pamięta. Ich celem było ograniczenie sytuacji, w których osoba prowadząca małą jednoosobową działalność gospodarczą jest traktowana tak samo jak profesjonalny podmiot branżowy, nawet wtedy, gdy dokonuje zwykłego, niezawodowego zakupu.

Co istotne, sama pomoc Allegro dla kupujących opisuje ten wyjątek przy zasadach zwrotów. Platforma wskazuje, że zakup może zwrócić również osoba prowadząca jednoosobową działalność gospodarczą, jeżeli kupuje produkt na potrzeby działalności, ale zakup nie ma dla niej charakteru zawodowego. Allegro podaje nawet przykład: warsztat samochodowy kupujący drukarkę na potrzeby warsztatu. To pokazuje, że sama platforma zna zasadę, zgodnie z którą faktura na JDG nie przesądza jeszcze o „niekonsumenckim” charakterze zakupu. Ta sama logika jest istotna także przy ocenie reklamacji, bo najpierw trzeba ustalić status kupującego w konkretnej transakcji.

Szczególnie rażące jest powiązanie nieuzasadnionej oceny z terminem reklamacji. Ustawa o prawach konsumenta przewiduje obowiązek udzielenia odpowiedzi na reklamację konsumenta w terminie 14 dni. Co więcej, jeżeli przedsiębiorca rozpatrujący reklamację konsumenta nie udzieli odpowiedzi w tym terminie, uważa się, że uznał reklamację.

W przypadku osoby prowadzącej JDG sprawa wymaga jednak dokładniejszej oceny. Art. 7aa ustawy o prawach konsumenta przewiduje ochronę dla osoby fizycznej zawierającej umowę bezpośrednio związaną z jej działalnością gospodarczą, jeżeli z treści tej umowy wynika, że nie ma ona dla tej osoby charakteru zawodowego. Dlatego komunikat o braku ochrony konsumenckiej nie powinien opierać się wyłącznie na tym, że zakup został dokonany na dane działalności gospodarczej.

Jeżeli więc Allegro lub sprzedawca wywodzi wobec kupującego negatywne skutki z twierdzenia, że zakup był „niekonsumencki”, to najpierw trzeba konkretnie wykazać zawodowy charakter tej transakcji. Nie wystarczy sama faktura, NIP ani dane JDG.

Allegro robi więc rzecz wyjątkowo problematyczną: używa nieuzasadnionej kwalifikacji prawnej do przesunięcia sprawy w obszar nieprecyzyjnego „bezzwłocznie”.

A „bezzwłocznie” w praktyce bywa dla klienta słowem pułapką. Brzmi dobrze, ale jest mniej konkretne niż ustawowy termin. Klient nie wie, czy ma czekać dzień, tydzień, miesiąc, czy dłużej. Sprzedawca zyskuje czas. Platforma rozmywa odpowiedzialność. Reklamujący zostaje z niejasną obietnicą, że ktoś kiedyś powinien coś zrobić.

To nie jest standard, którego można oczekiwać od tak dużej platformy e-commerce.

Jeżeli zakup rzeczywiście miał charakter zawodowy, sprzedawca powinien to spokojnie i konkretnie uzasadnić, a Allegro nie powinno automatycznie powielać takiej kwalifikacji bez wskazania podstaw. Nie ma problemu — niech wskaże związek między zakupionym adapterem a zawodowym profilem działalności kupującego. Niech wyjaśni, dlaczego w tej konkretnej sprawie klient nie może być traktowany jako przedsiębiorca na prawach konsumenta.

Ale dopóki tego nie robi, powtarzanie formuły „zakup niekonsumencki” wygląda jak próba zamknięcia sprawy bez realnego wyjaśnienia.

To może być praktyka wprowadzająca kupujących w błąd co do zakresu przysługujących im praw. Nie dlatego, że każda JDG zawsze ma prawa konsumenta. Nie ma. Ale dlatego, że Allegro sugeruje brak tych praw bez przedstawienia analizy, która jest konieczna do takiego wniosku.

Rzetelna odpowiedź powinna wyglądać zupełnie inaczej:

„Zakup został dokonany na dane działalności gospodarczej. Dla oceny uprawnień konieczne jest jednak ustalenie, czy umowa miała dla Pani/Pana charakter zawodowy. Jeżeli sprzedawca uważa, że zakup miał taki charakter, powinien wskazać konkretne podstawy tej kwalifikacji, w tym związek przedmiotu zakupu z zawodowym profilem działalności kupującego”.

To byłaby odpowiedź uczciwa.

Tymczasem odpowiedź: „jest to zakup niekonsumencki, dlatego termin ustawowy nie obowiązuje” jest pójściem na skróty, jeżeli nie towarzyszy jej konkretne uzasadnienie zawodowego charakteru zakupu. I to skróty niebezpieczne dla klientów.

Nie chodzi więc tylko o jeden adapter, jedną reklamację czy jednego konsultanta. Chodzi o szerszy mechanizm. Jeśli duża platforma może wielokrotnie pisać klientowi z JDG, że jego zakup jest niekonsumencki, bez uzasadnienia zawodowego charakteru zakupu, to w praktyce przepisy chroniące przedsiębiorców na prawach konsumenta mogą stawać się martwe.

Bo co z tego, że przepisy istnieją, jeśli klient słyszy od platformy: nie dotyczą Pani/Pana, proszę czekać?

Allegro powinno uporządkować komunikację w takich sprawach. Konsultanci nie powinni automatycznie utożsamiać faktury z zakupem niekonsumenckim. Nie powinni przesądzać o braku zastosowania określonych uprawnień konsumenckich bez wcześniejszego ustalenia charakteru zakupu. Nie powinni pisać autorytatywnych komunikatów, które nie zawierają żadnego uzasadnienia.

W przypadku JDG trzeba badać konkretną transakcję. Trzeba sprawdzić przedmiot zakupu. Trzeba odnieść go do zawodowego profilu działalności. Dopiero potem można mówić o tym, czy kupujący może korzystać z ochrony przewidzianej dla przedsiębiorcy na prawach konsumenta, czy też zakup miał charakter typowo zawodowy.

Inaczej mamy do czynienia nie z obsługą reklamacji, lecz z automatycznym odbieraniem klientowi praw za pomocą jednej wygodnej frazy.

A tej frazy trzeba wreszcie przestać nadużywać.

Zakup na fakturę przez JDG nie jest z definicji zakupem niekonsumenckim. Jeżeli w konkretnej sprawie przyjmowana jest odmienna kwalifikacja, powinna ona zostać konkretnie uzasadniona. Bez tego takie stanowisko jest tylko pustą etykietą — i nie może wywoływać skutków wobec klienta.

Aktualizacja z 29.04.2026 r.: Allegro raz ocenia charakter zakupu, a raz twierdzi, że nie ma do tego kompetencji

W innej reklamacji, w odpowiedzi z dnia 29.04.2026 r., Allegro napisało do kupującego:

„Dodam, że Allegro jako platforma nie ma kompetencji do oceny charakteru działalności ani do wymuszania na sprzedającym traktowania zakupu jako konsumenckiego.”

To stanowisko trudno pogodzić z wcześniejszą komunikacją, w której Allegro samo zakwalifikowało zakup jako niekonsumencki i wywiodło z tego konkretny skutek prawny: brak ustawowego terminu na wydanie decyzji reklamacyjnej.

Powstaje więc zasadnicze pytanie: skoro Allegro twierdzi, że jako platforma „nie ma kompetencji do oceny charakteru działalności”, to na jakiej podstawie w innej sprawie dokonało takiej oceny i przesądziło, że zakup miał charakter niekonsumencki?

Nie można jednocześnie twierdzić, że platforma nie ocenia charakteru transakcji, a następnie w praktyce dokonywać takiej oceny wtedy, gdy jej skutkiem jest ograniczenie praw kupującego. Takie działanie jest niespójne i może wprowadzać użytkowników w błąd co do przysługujących im uprawnień.

Allegro twierdzi, że nie jest sądem. Ale nie jest też biernym obserwatorem transakcji

W kolejnej odpowiedzi Allegro napisało:

„W przypadku zakupów dokonywanych przez osoby prowadzące JDG, to sprzedający w pierwszej kolejności dokonuje oceny, czy dany zakup ma dla Pani charakter zawodowy. Chciałbym podkreślić, że jako serwis Allegro nie mamy uprawnień, aby narzucić sprzedającemu Pani interpretację charakteru tego zakupu ani zmusić go do uznania zwrotu, jeśli uznał on, że zakup był związany z Pani działalnością zawodową.”

W dalszej części odpowiedzi Allegro wskazało również, że jeśli kupujący nie zgadza się z decyzją sprzedawcy, kolejnym krokiem jest wejście na drogę prawną, ponieważ spór może zostać rozstrzygnięty przez odpowiednie instytucje lub sąd powszechny.

Taka odpowiedź wymaga mocnego komentarza. Allegro próbuje bowiem przedstawić sprawę tak, jakby platforma nie miała żadnej realnej roli w sytuacji, w której sprzedawca uznaje zakup JDG za zawodowy i na tej podstawie odmawia kupującemu praw. To bardzo wygodne stanowisko, ale nie rozwiązuje podstawowego problemu.

Czym innym jest ostateczne rozstrzygnięcie sporu przez sąd, a czym innym ocena, czy sprzedawca w ogóle wykazał podstawy swojej odmowy.

Allegro nie musi wydawać wyroku. Nie musi ostatecznie przesądzać, czy dana umowa miała charakter konsumencki, objęty ochroną przedsiębiorcy na prawach konsumenta czy zawodowy. Ale jako operator platformy nie jest też biernym obserwatorem, który tylko przekazuje stanowiska stron i umywa ręce. Allegro organizuje środowisko sprzedaży, ustala regulaminy, udostępnia narzędzia zwrotów i reklamacji, prowadzi komunikację między stronami, obsługuje zgłoszenia oraz buduje zaufanie klientów do zakupów przez takie mechanizmy jak Allegro Smart i Allegro Ochrona Kupujących.

Właśnie dlatego rola Allegro nie może ograniczać się do prostego komunikatu: „sprzedawca tak uznał, proszę iść do sądu”. Taki mechanizm oznaczałby w praktyce wykonywanie skutków decyzji sprzedawcy bez sprawdzenia, czy została ona w ogóle wykazana.

Jeżeli platforma tworzy procedurę obsługi zwrotów, reklamacji i ochrony kupujących, to powinna również kontrolować, czy sprzedawca nie używa tej procedury do arbitralnego odbierania praw kupującemu.

Nie chodzi o to, aby Allegro narzucało sprzedawcy dowolną interpretację kupującego. Chodzi o coś znacznie bardziej podstawowego: jeżeli sprzedawca twierdzi, że zakup był zawodowy, a z tego twierdzenia wywodzi odmowę praw kupującego, to Allegro powinno sprawdzić, czy sprzedawca w ogóle przedstawił konkretne podstawy takiej kwalifikacji.

To jest minimalny poziom weryfikacji, którego można oczekiwać od platformy zarządzającej tak dużym rynkiem sprzedaży internetowej. Czy sprzedawca wyjaśnił, dlaczego konkretny zakup miał charakter zawodowy? Czy odniósł przedmiot zakupu do rzeczywistego profilu działalności kupującego? Czy wykazał, że nie chodziło o zakup pomocniczy, biurowy lub zwykłe wyposażenie, lecz o zakup zawodowy w rozumieniu przepisów o przedsiębiorcy na prawach konsumenta?

Bez takiej weryfikacji Allegro w praktyce nie pozostaje neutralne. Jeżeli platforma przyjmuje odmowę sprzedawcy bez sprawdzenia, czy została ona uzasadniona, to nie jest to bierne pośrednictwo, lecz zaakceptowanie stanowiska jednej strony sporu. A jeśli skutkiem tego jest ograniczenie praw kupującego, platforma nie może zasłaniać się twierdzeniem, że „to sprzedawca ocenia”.

Jeżeli sprzedawca nie wykazał, że zakup miał charakter zawodowy, Allegro nie ma rzetelnej podstawy, aby traktować jego stanowisko jako wystarczające i wyciągać z niego skutki niekorzystne dla kupującego. W takim przypadku platforma nie powinna stawać po stronie sprzedawcy. Nie dlatego, że kupujący zawsze ma rację, ale dlatego, że sprzedawca nie wykazał podstawy do ograniczenia praw kupującego.

Przeciwne podejście oznaczałoby faktyczne przerzucenie ciężaru dowodu na kupującego. Sprzedawca używa etykiety „zakup niekonsumencki”, Allegro traktuje tę etykietę jako wystarczającą, a kupujący słyszy, że jeśli się nie zgadza, powinien iść do sądu. Przy drobnych zakupach taki mechanizm może skutecznie zniechęcać do dochodzenia praw, bo koszt, czas i wysiłek sporu mogą być większe niż wartość samego zakupu.

To szczególnie problematyczne w kontekście usług i mechanizmów zaufania budowanych przez Allegro. Allegro Smart, niezależnie od szczegółowych warunków regulaminowych, wzmacnia u kupujących przekonanie, że zakupy na platformie są wygodne, przewidywalne i objęte określonym standardem obsługi. Allegro Ochrona Kupujących jest z kolei przedstawiana jako mechanizm pomocy w problematycznych sytuacjach pozakupowych. Skoro platforma sama tworzy takie instrumenty zaufania, trudno zaakceptować sytuację, w której redukuje swoją rolę do twierdzenia, że nie ma wpływu na skutki arbitralnej odmowy sprzedawcy.

Samo Allegro opisuje Allegro Ochronę Kupujących jako mechanizm zabezpieczający kupującego w problematycznych sytuacjach pozakupowych, między innymi wtedy, gdy sprzedający nie zwrócił pieniędzy po odesłaniu zakupu albo gdy produkt był zniszczony lub niezgodny z opisem, a sprzedający nie pomógł w ramach reklamacji. Platforma wskazuje też, że do każdej sprawy podchodzi indywidualnie i szczegółowo ją analizuje. To trudno pogodzić z twierdzeniem, że Allegro może całkowicie biernie zaakceptować nieuzasadnioną odmowę sprzedawcy.

Jeżeli Allegro analizuje sprawy w ramach własnych mechanizmów ochronnych, to powinno analizować również podstawę odmowy praw kupującemu-JDG. Nie wystarczy ustalić, że sprzedawca „uznał” zakup za zawodowy. Trzeba jeszcze sprawdzić, czy sprzedawca pokazał, na czym ten zawodowy charakter miałby polegać.

Skoro Allegro ma narzędzia organizacyjne, regulaminowe i komunikacyjne, to nie może zasłaniać się biernością wtedy, gdy sprzedawca bez wykazanej podstawy odmawia kupującemu ochrony. Minimum rzetelności wymaga, aby platforma nie akceptowała pustej etykiety, lecz wymagała od sprzedawcy konkretnego uzasadnienia.

Jeżeli sprzedawca nie wykazał, że zakup miał charakter zawodowy, Allegro powinno przyjąć, że nie ma podstaw do ograniczania praw kupującego wynikających z przepisów i zasad platformy. W takim układzie platforma nie powinna utrwalać arbitralnej odmowy ani wzmacniać stanowiska sprzedawcy bez wykazanej podstawy.

Nie chodzi więc o to, aby Allegro zastępowało sąd. Chodzi o to, aby Allegro nie pomagało w obchodzeniu praw kupującego przez prosty mechanizm: „sprzedawca tak uznał, więc proszę iść do sądu”. Platforma, która czerpie korzyści z organizowania obrotu i deklaruje ochronę kupujących, powinna wymagać od sprzedawców minimum rzetelnego uzasadnienia, zanim zaakceptuje odmowę praw kupującego opartą na twierdzeniu o zawodowym charakterze zakupu.

Co więcej, taka odpowiedź Allegro pokazuje, że problem nie dotyczy już wyłącznie sporu między kupującym a sprzedawcą. Jeżeli platforma przyjmuje stanowisko sprzedawcy bez weryfikacji, czy zostało ono uzasadnione, i odsyła kupującego na drogę prawną, to przedmiotem oceny może stać się również sama praktyka Allegro. W takim układzie pytanie nie brzmi już tylko, czy sprzedawca prawidłowo ocenił charakter zakupu, ale także czy Allegro jako operator platformy prawidłowo obsłużyło spór i czy nie utrwala mechanizmu bezpodstawnego ograniczania praw kupujących prowadzących JDG.

Dlatego odesłanie kupującego do sądu może obrócić się przeciwko samej platformie. Skoro Allegro nie chce wymagać od sprzedawcy wykazania podstaw odmowy, a jednocześnie akceptuje skutki tej odmowy w swoim systemie, to spór może dotyczyć nie tylko sprzedawcy, ale również postawy Allegro. Podobnie taka praktyka może wymagać oceny z perspektywy ochrony interesów kupujących, jeżeli okaże się powtarzalnym sposobem obsługi zgłoszeń wobec osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą.

W przeciwnym razie ochrona przedsiębiorcy na prawach konsumenta staje się w praktyce iluzoryczna. Wystarczy, że sprzedawca napisze „zakup na firmę”, platforma uzna to za wystarczające, a kupujący zostanie odesłany do sądu. To nie jest neutralność pośrednika. To faktyczne wzmacnianie stanowiska sprzedawcy bez wykazanej podstawy.

Aktualizacja 30.04.2026 r.: z odpowiedzi Allegro wynika, że system odzwierciedla decyzję sprzedawcy

Kolejna odpowiedź Allegro jeszcze mocniej pokazuje istotę problemu. Platforma wskazała, że w ramach funkcjonowania serwisu sprzedawca nie ma nałożonego obowiązku przedstawiania dodatkowych dowodów czy ekspertyz prawnych ponad złożone przez siebie oświadczenie. Z odpowiedzi wynika również, że to sprzedawca samodzielnie podejmuje kwalifikację transakcji na podstawie danych, które otrzymuje przy zamówieniu.

Allegro wskazało także, że system platformy odzwierciedla decyzję sprzedającego, a operator platformy nie może jej odgórnie unieważnić.

To bardzo ważne. Oznacza bowiem, że według odpowiedzi Allegro samo oświadczenie sprzedawcy ma wywoływać skutek w systemie platformy, nawet jeśli sprzedawca nie wykazał zawodowego charakteru zakupu.

Innymi słowy: sprzedawca składa jednostronne oświadczenie, Allegro nie wymaga od niego przedstawienia dowodów ani konkretnego uzasadnienia, a następnie system platformy odzwierciedla decyzję sprzedającego. Skutek ponosi kupujący, któremu ogranicza się możliwość realizacji praw przedsiębiorcy na prawach konsumenta.

To nie jest neutralna obsługa sporu. To mechanizm, w którym stanowisko jednej strony uzyskuje skuteczność operacyjną w systemie platformy, mimo że nie zostało konkretnie wykazane. W praktyce kupujący zostaje więc pozbawiony realnej możliwości skorzystania z praw na platformie nie dlatego, że zawodowy charakter zakupu został udowodniony, lecz dlatego, że sprzedawca tak oświadczył.

Taki model jest szczególnie problematyczny przy drobnych zakupach. Kupujący może teoretycznie iść do sądu, ale w praktyce koszt, czas i wysiłek sporu mogą być większe niż wartość samego produktu. Jeżeli więc Allegro akceptuje w swoim systemie nieudowodnione stanowisko sprzedawcy, to wzmacnia mechanizm, który może skutecznie zniechęcać kupujących prowadzących JDG do dochodzenia praw.

To właśnie dlatego problem nie kończy się na relacji kupujący-sprzedawca. Jeżeli platforma przyjmuje jednostronną kwalifikację sprzedawcy i nadaje jej skutki w swoim systemie, to praktyka Allegro również może wymagać oceny. Nie chodzi o to, aby Allegro zastępowało sąd. Chodzi o to, aby nie utrwalało skutków odmowy, której podstaw sprzedawca nie wykazał.

Ciężar dowodu: kto ma wykazać, że zakup był zawodowy?

W takich sprawach nie wystarczy napisać kupującemu: „to zakup firmowy” albo „to zakup niekonsumencki”. Jeżeli sprzedawca odmawia kupującemu ochrony przysługującej przedsiębiorcy na prawach konsumenta, powinien konkretnie wykazać, dlaczego uważa, że dana transakcja miała charakter zawodowy.

Podstawowa zasada wynika z art. 6 Kodeksu cywilnego. Ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z tego faktu wywodzi skutki prawne.

Jeżeli więc sprzedawca twierdzi, że zakup był zawodowy, a z tej kwalifikacji wywodzi negatywny skutek dla kupującego, powinien wskazać konkretne okoliczności potwierdzające tę tezę. Nie wystarczy sama faktura. Nie wystarczy sam NIP. Nie wystarczy też ogólne stwierdzenie, że „kupujący prowadzi firmę”.

Sprzedawca powinien wykazać rzeczywisty związek między konkretnym zakupem a zawodowym profilem działalności kupującego. Same kody PKD mogą być co najwyżej punktem wyjścia do analizy, ale nie powinny automatycznie przesądzać sprawy. Nawet jeśli przedsiębiorca sprzedaje określony rodzaj produktów, nie oznacza to jeszcze, że każdy zakup podobnego produktu ma charakter zawodowy.

Przykładowo firma sprzedająca routery może kupić router dla siebie, do zwykłego dostępu do internetu w biurze, a nie jako towar handlowy, narzędzie świadczenia specjalistycznej usługi czy element profesjonalnej działalności wobec klientów. Dlatego znaczenie ma cel i kontekst konkretnej transakcji, a nie sama nazwa działalności czy ogólny kod PKD.

Oczywiście kupujący może wskazać istotne okoliczności sprawy, na przykład to, że przedmiot zakupu został nabyty do zwykłego użytku biurowego, organizacyjnego albo pomocniczego, nie był przeznaczony do dalszej odsprzedaży, nie służył wykonaniu konkretnej usługi dla klienta i nie został kupiony jako profesjonalne narzędzie branżowe. Nie oznacza to jednak, że ciężar wykazania zawodowego charakteru zakupu można automatycznie przerzucać na kupującego.

W przeciwnym razie dochodzi do bardzo niebezpiecznego uproszczenia: każda faktura na JDG byłaby automatycznie traktowana jako zakup niekonsumencki. A to jest sprzeczne z sensem przepisów o przedsiębiorcy na prawach konsumenta.

W przypadku reklamacji towaru znaczenie mają również przepisy ustawy o prawach konsumenta dotyczące braku zgodności towaru z umową. Jeżeli dana transakcja mieści się w ochronie przewidzianej dla przedsiębiorcy na prawach konsumenta, sprzedawca nie może arbitralnie wyłączać tej ochrony samym stwierdzeniem, że zakup był „na firmę”. Powinien wykazać, dlaczego w tej konkretnej sprawie zakup miał charakter zawodowy.

Dlatego w takich sprawach punktem wyjścia nie powinna być automatyczna odmowa ochrony tylko dlatego, że pojawiła się faktura, NIP albo dane JDG. Jeżeli sprzedawca chce twierdzić, że zakup miał charakter zawodowy, powinien konkretnie wykazać podstawy takiej kwalifikacji. To nie kupujący powinien być zmuszany do odpierania pustej etykiety „zakup niekonsumencki”. To ten, kto z tej etykiety wywodzi negatywne skutki dla kupującego, powinien pokazać, dlaczego uważa ją za uzasadnioną.

To nie jest drobna nieścisłość w korespondencji. To problem systemowy, bo od takiej kwalifikacji zależy, czy kupujący otrzyma ochronę przewidzianą przez przepisy, czy zostanie jej pozbawiony na podstawie automatycznego i nieuzasadnionego założenia: „faktura = zakup niekonsumencki”.

Ciąg dalszy: Allegro pozbawia kupujących JDG praw konsumenckich bez dowodu? Sprawa dla UOKiK

Źródła

  • https://www.biznes.gov.pl/pl/portal/00310 — wyjaśnienie, kiedy przedsiębiorcy przysługują prawa konsumenta.
  • https://www.biznes.gov.pl/pl/portal/00309 — informacje o obowiązkach sprzedawcy wobec klienta i zasadach obsługi reklamacji.
  • https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=wdu20140000827 — ustawa o prawach konsumenta, w tym art. 7a dotyczący odpowiedzi na reklamację konsumenta oraz art. 7aa dotyczący przedsiębiorcy na prawach konsumenta.
  • https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU19640160093 — Kodeks cywilny, w tym art. 6 dotyczący ciężaru dowodu.
  • https://allegro.pl/pomoc/dla-kupujacych/zasady-zwrotow-i-reklamacji/jak-zwrocic-zakup-i-odeslac-produkt-do-sprzedajacego-GDeq5VeKRHD — pomoc Allegro dla kupujących dotycząca procedury zwrotu zakupu i odesłania produktu do sprzedającego, w tym informacji o zwrocie przy zakupie dokonanym przez JDG, jeżeli zakup nie miał charakteru zawodowego.
  • https://allegro.pl/pomoc/dla-kupujacych/zasady-zwrotow-i-reklamacji/kiedy-sprzedajacy-moze-odmowic-przyjecia-zwrotu-produktu-5VZxXdOdqfy — pomoc Allegro dotycząca odmowy przyjęcia zwrotu, w której platforma wskazuje wyjątek dla JDG, gdy zakup nie miał charakteru zawodowego, z odwołaniem do art. 7aa ustawy o prawach konsumenta.
  • https://allegro.pl/pomoc/dla-kupujacych/allegro-ochrona-kupujacych/jak-dziala-allegro-ochrona-kupujacych-qzdAg2Klbsl — opis Allegro Ochrony Kupujących, czyli mechanizmu, w którym platforma deklaruje ochronę kupującego przy problemach z zakupem.
Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie